Ratujmy teatry! cz. II

O złej kondycji teatrów. O braku specjalistycznego szkolnictwa na potrzeby teatrów.

Kontynuacja artykułu: Ratujmy teatry! cz. I

 

Na swojej drodze zawodowej spotykałem wielu absolwentów Państwowego Liceum Technik Teatralnych. W okresie zatrudnienia w Teatrze Polskim i Teatrze Narodowym absolwenci szkoły byli kierownikami pracowni technicznych. Nie tylko twórczo współpracowali ze scenografami i realizatorami widowisk teatralnych ale szkolili pracowników w ramach swoich pracowni lub prywatnych kursów zawodowych.

Miałem szczęście, że zarówno w życiu prywatnym jak też zawodowym miałem możliwość realizacji własnych marzeń i pasji. Swoją młodzieńczą miłość do teatru pragnąłem uwieńczyć pracą w teatrach i dla teatrów. Na studiach dziennych Politechniki Warszawskiej indywidualnie studiowałem na wydziale elektrycznym. Od III roku studiów co dzień do godz 14:00 byłem na wykładach i ćwiczeniach a później do godzin nocnych pracowałem w teatrach. Początkowo w Teatrze Syrena a następnie w Teatrze Polskim.

W Teatrze Syrena w roku 1972 poznałem niezwykle utalentowanego absolwenta PLTT Krzysztofa Arkadiusza Kozłowskiego (obecnie Krystof Kozlowski). Krzysztof w Teatrze Syrena był reżyserem światła.  Był moim pierwszym teatralnym nauczycielem. Był wszechstronny i niezwykle kreatywny. W swoich artystycznych propozycjach wybijał się ponad przeciętność. Gdy zaczął  przygotowywać kolorowe serwisy fotograficzne  na potrzeby reklamy teatru (wówczas trudną techniką analogową) spotykały go ataki powodowane ludzką zawiścią. Gdy wychodził z kolejnymi kreatywnymi propozycjami atmosfera wokół niego coraz bardziej gęstniała. Pierwszego dnia po ogłoszeniu możliwości wyjazdu bezwizowego, udał do Szwecji. Tam natychmiast uzyskał pomoc władz szwedzkich i jego kariera nabrała zawrotnego tempa.

Przez 6 lat pracował w Centrum Teatru Narodowego w Sztokholmie. Był designerem (tworzył scenografie i oprawy świetlne) dla Brigit Cullberg , tancerki, choreografki a jednocześnie dyrektora słynnego Cullberg Ballet Company. Przez 4 lata współpracował z Ingmarem Bergmanem w Królewskim Teatrze Dramatycznym w Sztokholmie. Równolegle był wykładowcą w Instytucie Dramaturgii w Sztokholmie, wyższej szkoły kształcącej: aktorów, dramaturgów, reżyserów, operatorów filmowych i telewizyjnych oraz scenografów.

W Królewskim Teatrze Dramatycznym współpracował z  Yuri Lubimovem ze słynnego Teatru Na Tagance. Ta znajomość zaowocowała ich wspólnymi realizacjami poza Szwecją. Wystawiony przez nich „Hamlet” w Teatrze Old Vic w Londynie odwiedził 230 scen teatralnych na całym świecie. Przygotowali wspólnie dalsze spektakle: „Ett gästabud i pestens tid” wg opowiadań Puszkina oraz „Mistrz i Małgorzata” wg Bułhakowa. Krystof Kozlowski  był współtwórcą spektakli w teatrach niemal całej Europy. Pracował  w Hong Kong, Japonii, Kanadzie, USA, na Kubie, Australii.

Mimo dzielącej nas odległości (Krystof aktualnie mieszka w Australii) pozostajemy w przyjaźni i niemal codziennych kontaktach. Współpracujemy ze sobą. Współpracowałem z Krystofem w roku 2004 gdy tworzył oprawę świetlną i scenograficzną do spektaklu „Noc transwestytów” w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie. Spektakl był wystawiony przez Instytut Szwedzki i Ministerstwo Kultury Szwecji z udziałem aktorów polskich i muzyków ze Szwecji. Do współpracy przy realizacji spektaklu Krystofa Kozlowskiego z Australii ściągnął francuski reżyser Jean Claude Arnault, z którym wcześniej Krystof współpracował w Paryżu.

Przykład Krystofa Kozlowskiego przywołuję dla ilustracji tendencji panującej w naszym kraju od lat. Niezależnie od  tego w jakim systemie żyjemy nie potrafimy docenić ludzi ambitnych i twórczych.  Dlaczego tacy ludzie, tak szybko są odkrywani i wykorzystywani dla rozwoju kultury innych krajów, gdy w Polsce marnowane są ich talenty? Dlaczego nie potrafimy, a właściwie jak wynika z treści tego artykułu nie chcemy  zagospodarowywać ich umiejętności?  Krystof wyjechał do Szwecji znając tylko jeden język rosyjski. Dostał w Szwecji szanse nauki  języka szwedzkiego i możliwość pracy tam, gdzie mógł realizować swoje pasje.  Po kilku latach pobytu w Szwecji władał 5 językami. Po kilku latach współpracy z wybitnymi twórcami został wykładowcą akademickim. Sam Krystof stale podkreśla, że na rozwój jego drogi twórczej i kreatywność ogromny wpływ miała ta niezwykła szkoła – Państwowe Liceum Technik Teatralnych.

Lista absolwentów Państwowego liceum Technik Teatralnych i ich późniejsze osiągnięcia potwierdzają sens i konieczność tworzenia kreatywnych szkół o najwyższym poziomie artystycznym. Biorąc pod uwagę stale rosnącą liczbę teatrów, takie szkoły jak PLTT powinny istnieć w dużych ośrodkach życia teatralnego, np.: Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Szczecin, Gdańsk, Łódź.

Po latach jakie upłynęły od momentu likwidacji PLTT sytuacja systematycznie się pogarsza, gdyż przybywają nowe obiekty widowiskoww ale kondycja materialna i personalna  teatrów jest coraz gorsza. Widać jedynie desperacką aktywność byłych absolwentów PLTT i ich liczne inicjatywy zmierzające do reaktywacji publicznego kształcenia specjalistów dla potrzeb teatrów.

U urzędników odpowiedzialnych za teatry nie widać dostatecznej troski dla systemowego rozwiązania problemu kształcenia specjalistów teatralnych. Tym samym zagrożone jest bezpieczeństwo przy eksploatacji teatrów i domów kultury. Wynika to z faktu że większości urzędnicy odpowiedzialni za obiekty kultury nie są merytorycznie przygotowani do nadzoru nad techniczną stroną obiektów kultury.

Wbrew logice przez kolejne lata systematycznie zmniejszane są dotacje na bieżącą działalność teatrów gdy stale przybywają nowe obiekty teatralne i sale widowiskowe. Obiekty wyposażane są często w bardzo skomplikowane i trudne w eksploatacji urządzenia: zapadnie sceniczne, sceny obrotowe, ruchome sztankiety sceniczne, ruchome urządzenia oświetlenia sceny. Ze względu na bezpieczeństwo widzów, artystów i pracowników obsługi obiekty wymagają specjalistycznej dobrze przeszkolonej obsługi w tym również specjalistów z wyższym wykształceniem.

Coraz mniejsze środki przyznawane są na podtrzymywanie obiektów w eksploatacji. Do drastycznie niskiego poziomu obniżone zostały wynagrodzenia zespołów technicznych i administracyjnych. Redukowane lub likwidowane są pracownie techniczne. Zanikają rzemiosła teatralne. W teatrach pozostają głównie fanatycy teatru. Nie ma argumentów dla pozyskiwania fachowców do teatru.

Nie ma określonych norm niezbędnego zatrudnienia dla bezpiecznej eksploatacji obiektów kultury.  W wielu obiektach ilość pracowników a zwłaszcza specjalistów jest niedostateczna. Ze względu na bardzo niskie płace w teatrach i obiektach kultury często wymieniają się kadry. Coraz więcej nowo zatrudnianych pracowników, w tym pracowników kadry kierowniczej nie zna a w konsekwencji nie respektuje przepisów bezpiecznej obsługi i eksploatacji urządzeń i obiektów.

Przez kolejne  lata  standardy i przepisy o bezpiecznej eksploatacji obiektów kultury tworzyło Ministerstwo Kultury i Sztuki a potem Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wspólnie m.inn. z Polskim Centrum Międzynarodowej Organizacji Scenografów, Techników i Architektów Teatru OISTAT.  Była też przy MKiS komisja techniczna,  która weryfikowała wszystkie projekty na budowę i modernizację obiektów kultury. Dawno nie ma takiej komisji. Z braku dostatecznego nadzoru i źle zdefiniowanych wymagań bardzo wiele projektów posiada braki oraz istotne błędy. Niektóre z projektów realizowanych w ramach przetargów delikatnie można nazwać jako szkodliwe dla funkcjonowania obiektów. O tym również napiszę w przyszłych artykułach.

Symboliczną ilustracją problemu jakim jest niedostateczny nadzór nad stroną techniczną teatrów może być fakt, że ze strony internetowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, spośród aktów prawnych zniknęło ważne rozporządzenia tegoż Ministerstwa z dnia 15.09.2010 nr 1240 „W sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy przy organizacji i realizacji widowisk”

Cięcia finansowe na teatrach trwające do wielu lat nie tylko dziesiątkują zespoły artystyczne ale drastycznie redukują kadry techniczne. Płace pracowników teatrów systematycznie się obniżają. W sytuacji zmian pokoleniowych trudno będzie zastąpić odchodzących na emerytury fachowców teatralnych o wieloletnim doświadczeniu. Nawet nie zdąży się ich wykorzystać do szkolenia następców.

Teatr  jest instytucją specyficzną w stosunku do instytucji innych działów gospodarki narodowej. Teatr potrzebuje specjalistów w bardzo wielu dziedzinach. W normalnie funkcjonujących teatrach potrzebni są fachowcy: elektrycy, elektroakustycy, ślusarze, mechanicy, montażyści dekoracji, stolarze, ślusarze, modelatorzy, malarze teatralni,  krawcy/krawcowe, szewcy, farbiarze, modystki, garderobiane, perukarze, charakteryzatorzy.  Potrzebne są osoby z wykształceniem plastycznym a większych teatrach scenograficznym. Dla bezpiecznego opracowania konstrukcji dekoracji potrzebni są inżynierowie mechanicy i konstruktorzy.

Potrzebni są reżyserzy światła i reżyserzy dźwięku. Potrzebni są kierownicy techniczni o wysokich kwalifikacjach. Bez tych ostatnich nie będzie możliwe koordynowanie prac w tak wielu branżach. Kierownicy techniczni odpowiadają również za remonty obiektów i  bieżące utrzymanie w sprawności często bardzo zaawansowanych urządzeń technologii scenicznej, urządzeń klimatyzacji, urządzeń łączności, systemów alarmowych, itd.

Często w domach kultury ze względu na niski budżet zatrudniony jest tylko jeden elektryk. Jest on równocześnie: oświetleniowcem, operatorem światła, elektroakustykiem, monterem i konserwatorem. Naprawia uszkodzony sprzęt elektryczny i uszkodzone instalacje. Elektryk dotąd to odpowiedzialny i szanowany zawód. Jak teraz można zostać elektrykiem? W myśl obecnych przepisów ułatwiających dostęp do zawodów, uprawnienia kwalifikacyjne SEP (Stowarzyszenia Elektryków Polskich)  niezbędne do wykonywania zawodu w zakresie eksploatacji urządzeń elektrycznych, może uzyskać osoba bez wykształcenia, bez praktyki. Wystarczy, że prawidłowo odpowie się  na pytania komisji kwalifikacyjnej. Odpowiedzi na pytania można poznać w ramach bardzo krótkich kursów. Praca elektryka w teatrach i obiektach prowadzących działalność sceniczną to wielka odpowiedzialność za zdrowie i życie innych osób. Większość pożarów w takich placówkach  powodowana jest niewłaściwym montażem urządzeń i wadami instalacji elektrycznych. Na samodzielnych stanowiskach elektryków powinni być zatrudniani dobrze przygotowani zawodowo pracownicy, z dużym doświadczeniem zawodowym i kwalifikacjami SEP w zakresie dozoru. Wszędzie tam gdzie występują naprawy urządzeń czy instalacji powinni być zatrudnieni minimum 2 elektrycy, z czego jeden kierujący pracami powinien mieć uprawnienia SEP w zakresie dozoru.

Prawa rynku nie mogą dotyczyć artystycznych i technicznych pracowników teatrów i placówek kultury. Instytucje te ze względu na swoją misję społeczną powinny prowadzić działalność artystyczną na wysokim poziomie w oparciu o wybitnych artystów i wybitnych specjalistów. Powinni oni również  zadbać o bezpieczną eksploatację obiektów i urządzeń technologicznych. Muszą zadbać o bezpieczeństwo widzów.

Stałe obniżanie dotacji dla teatrów to testowanie kondycji tych instytucji. Sondowanie ile jeszcze można  zlikwidować teatralnych pracowni  technicznych wraz z etatami dla rzemieślników teatralnych? O ile da się zredukować liczbę premier w roku? Do ilu ograniczyć ilość spektakli granych w tygodniu? Ile etatów aktorskich należy likwidować w kolejnym sezonie?

Nie jest dla mnie zrozumiałe dlaczego w odpowiedzialnych za kulturę instytucjach nie ma wizji ratowania teatrów przed postępującą degradacją, przed zanikiem rzemiosł oraz zanikiem fachowej kadry nadzoru.  Dlaczego nie powstają programy ratownicze w oparciu o środki europejskie?  Staraniami kilku ministerstw powinien powstać program edukacji młodzieży szkolnej w oparciu o bazę materialną niemal wszystkich teatrów. Trzeba ratować i wydobywać  na widok publiczny bezcenne skarby magazynów teatralnych. Wykreowane przez wybitnych twórców a wykonane przez wspaniałych artystów rzemieślników kostiumy, elementy oprawy scenograficznej, meble, rekwizyty, lalki teatralne….. w wyniku niemocy i niechęci nie mogą lądować na śmietniku. Nic nie robienie jest aktem zaniechania. Czy w instytucjach zajmujących się kulturą nie ma pomysłów na ratowanie teatrów dla dobra polskiej kultury?

W dalszych artykułach będę pisał o innych problemach teatrów. O konieczności zapewnienia niezbędnego poziomu bezpieczeństwa eksploatacji obiektów kultury, w tym o konieczności zapewnienia bezpieczeństwa pożarowego.

Liczę na publiczną dyskusję. Liczę na konstruktywne głosy ze środowisk teatralnych. Liczę na konstruktywne głosy dyrektorów, kierowników technicznych, kierowników administracyjnych, specjalistów teatralnych.  Pieniądze, które według polityków szeroką rzeką kierowane na kulturę, dużym łukiem omijają teatry.  Wiele pieniędzy – które mogłyby ratować teatry – w wyniku źle przygotowanych i prowadzonych inwestycji jest marnowanych. Wszędzie potrzebna jest kompetencja. Tym samym wróciliśmy do początku, niezbędna jest specjalistyczna edukacja. Gdy już staniemy pod ścianą, a to już jest bliskie,  potrzebna będzie edukacja od podstaw.

W sprawach poruszanych w artykułach w dziale Edukacja teatralna liczę na głosy osób, którym na sercu leży poprawa kondycji teatrów i placówek kultury prowadzących działalność sceniczną.

 

Ciąg dalszy w artykułach: Ratujmy teatry część III

Tomasz Ostrowski

lipiec 2015

Prześlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CAPTCHA

*